Przebywa z wami

Na ostrzu pióra

„A Ja poproszę Ojca i da wam innego Orędownika, aby był z wami na wieki, Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi i nie zna. Wy Go znacie, bo przebywa z wami i w was będzie. Jan 14.16-17

Na czym miała polegać nowa jakość Bożej obecności w Duchu, co miało się zmienić? Dotąd nieliczni doświadczali niezwykłego dotknięcia Ducha, doświadczali tej mocy niejako „z drugiej ręki”, zdani byli na pośredników. I nagle Bóg obiecuje, że wyleje swego Ducha na każdego – nie tylko na poważnych kapłanów i dostojników kościoła, ale:

„…wyleję mojego Ducha na wszelkie ciało, i wasi synowie i wasze córki prorokować będą, wasi starcy będą śnili, a wasi młodzieńcy będą mieli widzenia. Także na sługi i służebnice…” DA 2.17-18

Wszyscy będą mieć w tym swój udział. Tylko po co? Czy nie wystarczyło paru proroków od czasu do czasu? Czy fakt, że prorokować będzie nie pięciu, ale pięć tysięcy, coś zmieni na lepsze – czy raczej wprowadzi ogólny bałagan? Chodzi tu jednak o coś bardzo istotnego „mój duch jest stale wśród was”, nie od czasu do czasu, nie tylko w czasie ważnych uroczystości, ale zawsze. Zawsze obecny, z mocą, namaszczeniem, darami Ducha, przejawami Jego obecności. Duch Boży prowadził i wspierał przywódców, kapłanów, królów i proroków, wpływał na życie i pobożność Izraela. Nikt już nie może zasłaniać się nieznajomością Boga i na innych przerzucać odpowiedzialność za swoje miałkie duchowe życie, za brak przeżyć. Teraz już nie można zasłaniać się „nimi”, bo Bóg jest wśród nas, Duch Św. i Jezus Chrystus.

Apostoł Paweł może napisać: „…staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez krew Chrystusową … Albowiem przez Niego mamy dostęp do Ojca, jedni i drudzy w jednym Duchu” (Ef 2. 13,18).

Na tym właśnie polega nowa służba Ducha Świętego teraz. Nie jest to coś, na co musimy oczekiwać, że kiedyś nadejdzie. To już nadeszło, Duch Święty już został wylany. Pięćdziesiątnica, to nie jest jeszcze jedna data do nauczenia się na pamięć z adnotacją „zesłanie Ducha Świętego”. Ten sam Duch Św., który wypełniał apostołów udzielając im radości i mocy, jest dziś do dyspozycji tych, którzy zwracają się do Boga.

Kiedy Bóg zacznie ożywiać nasze życie, to zmieni się nasza chwała dla Boga. Nie będziemy chodzić do kościoła, ale będziemy spotykać się w chwale ludu Bożego. Nie będą to odprawiane nabożeństwa, ale spotkania z Bożą obecnością. Nie będziemy śpiewać piosenek, ale uwielbiać, nie będziemy słuchać kazań, ale przeżywać Boże Słowo. Nie będziemy wyglądać na znaki i cuda, ale one będą normalną częścią naszego duchowego życia.

Człowiekowi wierzącemu musi zależeć, bo jeśli nie, to nic się nie wydarzy, nie usłyszy, nie odnowi swego życia. Nasze motywacje muszą być jasne i klarowne, przede wszystkim musimy je mieć. Wierzący, którego zadawala program minimum nie jest na właściwym miejscu. Czy Boże życie dla przeciętnego chrześcijanina jest sprawą serio? Jest prawdą, że przeżyliśmy nawrócenie, przyjęliśmy chrzest, jesteśmy nawet członkami zboru. Zadaję sobie pytanie czy to wszystko jest serio? Czy Bóg to najważniejsza sprawa mojego i Twojego życia?

Nasz Bóg się nie przeżył, nie zestarzał i albo będziemy w Nim doznawać rozwiązania, uwolnienia od starego życia, odnowienia duchowego życia albo będzie to towarzystwo wzajemnej adoracji. Ludzie będą żyć kamuflując swoje grzechy (bo i nie ma się czym chwalić, to prawda), albo będą mieć nowe życie w Bogu, który jest ten sam, niezmienny. Nie musimy szukać przebudzeń przy cudzym ogniu gdy mamy Boży ogień.

Jezus Chrystus, odchodząc do Ojca zapowiedział nie tylko przyjście Ducha Św., ale też wskazał na czym praca Ducha Św. będzie polegać wśród ludzi.

Nie będzie to tylko wylanie Ducha, ale też przekonywanie świata o grzechu, sprawiedliwości i sądzie. Wierzących też, bo nawrócenie, chrzest w Duchu Św. nie mogą być parawanem do nieświętego życia. Trzy wartości, które układają się w jedną całość, wytyczają sposób życia.

Po pierwsze – Duch Święty ma przekonywać nas o naszym grzechu.

Grzech nie jest czymś abstrakcyjnym. Każdy z nas potrzebuje opamiętania. Nowocześni kaznodzieje mówią tylko o zasłonie dymnej, ale nie mówią o pokucie, wyznaniu grzechów.

Po drugie, Duch Święty przekonuje nas o Bożej sprawiedliwości.

Bóg jest święty, a to oznacza, że mamy do Niego dostęp, tylko przez krew Jezusa Chrystusa. Śmierć Jezusa ma mniej sentymentalną wymowę. Jest przykładem Bożej sprawiedliwości. Musiał przyjść do nas niewinny Jezus, Syn Boży i zostać ukrzyżowany, abyśmy mogli zostać przywróceni do społeczności z Bogiem.

Po trzecie, Duch Święty przekonuje nas o nadchodzącym sądzie Bożym.

Jest to bardzo niepopularna myśl, dziś ludzie wolą wierzyć raczej w nirwanę, reinkarnację lub brak świadomości po śmierci. Duch Św. jednak potwierdza biblijną prawdę: pewnego dnia zdamy sprawę ze swego życia.

Duch Święty nie przekonuje o grzechu, sprawiedliwości i sądzie, by nas przygnębić. Jest On nazywany Pocieszycielem, jeśli próbuje nas w bolesny sposób otrzeźwić, jest to nasz ratunek.

Mój Duch znajduje się pośród was.

 

Autor i źródło: Prezb. Senior Zdzisław Józefowicz, Zborownik Kościoła Chrześcijan Baptystów w Inowrocławiu

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *