Niewiedza

Na ostrzu pióra

 

„A nie chcemy, bracia, abyście pozostawali w niewiedzy co do tych, którzy zasnęli, smucąc się, jak inni, nie mający nadziei. 1Tes 4,13

Z powodu święta poświęconego wspominaniu zmarłych, wydaje się, że ludzie są bardziej refleksyjni. Może częściej niż zwykle zadają sobie pytanie o życie i śmierć. Chyba nie będzie człowieka, który myślami nie powędruje ku wspomnieniu tych, którzy już odeszli do wieczności. O życiu jest znacznie łatwiej mówić, o śmierci już nie. Nasza niezakłócona codzienność bywa zakłócona niespodziewaną interwencją Boga, którą jest też śmierć.

Śmierć nie jest wypadkiem – to jest spotkanie.

Człowiek w swej zwykłej codzienności zapomina o Bogu, Jego Królestwie, o wieczności, o przeznaczeniu. Mówienie o wieczności, Bogu, zbawieniu, to dobre dla fanatyków. My mamy swój codzienny świat, aż do czasu, gdy (…)

Bóg przychodzi w najmniej dogodnym naszym zdaniem czasie i przypomina – JESTEM.

Czy oczekujesz niespodziewanego?

Ukazała się pośmiertnie książka Stephena Hawkinga „Brief Answers to the Big Questions”. W książce znalazły się odpowiedzi na pytania, które zadawano Hawkingowi.

„Każdy z nas może swobodnie wierzyć w to, czego pragnie, a moim zdaniem najprostszym wyjaśnieniem jest to, że nie ma Boga. Nikt nie kieruje wszechświatem” ‑ pisze Hawking. „To prowadzi mnie do głębokiej refleksji: prawdopodobnie nie ma też nieba i życia pozagrobowego. Myślę, że wiara w życie pozagrobowe jest tylko myśleniem życzeniowym” – uważa Hawking.

Myślę, że teraz Stephen Hawking ma jeszcze głębszą refleksję, bo już spotkał się z życiem, w które nie wierzył – bolesne odkrycie noblisty.

Codzienność, którą jesteśmy otoczeni każdego dnia, nie jest ostatnim słowem. W świecie, w którym żyjemy, panuje śmierć, spotykamy się z nią w różnych okolicznościach. Jej odwiedziny pozostawiają w sercach ludzi nie tylko rany, ale i niepokój o los ich zmarłych. Chrześcijanie mają źródło wiedzy na temat stanu człowieka po śmierci i tego, co jest poza kurtyną, jaką przekracza w chwili tej dramatycznej wizyty. Nowy Testament dostarcza nam odpowiedzi na najważniejsze pytania naszego życia i w tej dziedzinie. Posiadamy „system wczesnego ostrzegania” dotyczący przyszłości – Biblię. Bóg dostarcza nadziei w beznadziejnym świecie. Chrześcijanin ma nadzieję, nie jest zawieszony w próżni. Człowiek przechodzi z życia do życia przez bramę z napisem – śmierć. Tylko nieliczni nie doświadczą śmierci fizycznej, przechodząc przemianę swego ciała fizycznego w chwalebne, gdy nadejdzie czas powtórnego przyjścia Jezusa. Pozostali, którzy odeszli do wieczności doświadczą zmartwychwstania. Takie postawienie problemu stwierdza, że wierzymy w życie wieczne. Życie to nie jest dostępne badaniom naukowym. Jest to rzecz wiary i polegania na nauce Pisma Świętego.

W kontekście tego święta pada pytanie często, czy można modlić się przy grobie? Moja odpowiedź brzmi – TAK. Nie rozmawiaj z grobem i zmarłym, ale rozmawiaj z Bogiem o swoim życiu.

Nie ma podstaw w Biblii do modlitwy za zmarłymi, ale jest podstawa do modlitwy za żywymi.

Z perspektywy Nowego Testamentu można powiedzieć, że los człowieka po śmierci rozstrzyga się w chwili jego zgonu, i dlatego modlitwy nasze za zmarłego nie mogą już mieć na przyszły jego stan żadnego wpływu. Czego nie uczyniliśmy za życia, tego po śmierci już nie naprawimy.

Dlaczego?

Człowiek musi uporządkować sprawę zbawienia tu na ziemi. Człowiek zgrzeszył na ziemi i tu musi pojednać się z Bogiem, dostąpić zbawienia (Rzym 5,10-11). Nie czytamy nigdzie w Biblii o tym, żeby kwestię zbawienia można było naprawić albo uzupełnić po śmierci. Przykładem jest złoczyńca na krzyżu.

Zmarli są świadomi swego stanu: czy są w wieczności z Bogiem, czy bez niego. Ciało lub prochy przebywają w grobie, oczekując powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa i zmartwychwstania.

Jezus nie mówi: „Najpierw wezmę cię do pewnego miejsca, które nazywamy czyśćcem, a tam omówimy twoją sprawę. Może będziesz tam musiał spędzić jeszcze pewien czas. To zależy od tego, jak się twoi będą za ciebie modlić, ile na tę sprawę poświęcą pieniędzy, czasu itd.”. Nie, pokutujący złoczyńca słyszy zapewniające słowa Zbawiciela: „…dziś będziesz ze mną w raju…” Jezus może przyjąć grzesznika w ostatniej chwili życia.

Zbawienie to dar Boży, na który nie potrzeba zbierać pieniędzy, nie potrzeba wykupywać żałobnych mszy itd. Zbawia nas tylko krew Jezusa Chrystusa, kto próbuje czynić to przy pomocy innych środków, ten znieważa Jezusa Chrystusa. (1Jan 1,7; DA 4,12).

„(…) nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni, (…) Lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego” – 1Piot 1,18-19.

Ludzie wierzący nie mają niewiedzy co do tych, którzy odeszli poprzez śmierć. Chciałoby się powiedzieć; Panie Hawking my wiemy, jest Bóg i Jego rzeczywistość, do której w nadziei zdążamy, ale ta wiedza jest dla żyjących.

Pastor Senior Zdzisław Józefowicz

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *