Między prawdą i władzą

Na ostrzu pióra

Przypomniałem sobie pewne powiedzenie z czasów peerelowskich. Muszę jednak wpierw wspomnieć, iż normalne wówczas było to, że w kioskach z prasą, obok gazet polskojęzycznych, można było kupić też prasę rosyjskojęzyczną. Stwierdzano wtedy, że tak jak w “Prawdzie” nie ma “Izwiestii” (wiadomości), tak samo w “Izwiestiach”, nie ma prawdy.

Władza, jeśli chce zachować swój wpływ na kształtowanie świadomości społecznej, musi kontrolować media. W czasie, gdy nie było swobodnego dostępu do źródeł informacji, jakie dziś daje nam internet, rządzący narzucali społeczeństwu swój punkt widzenia prawie na każdy temat. Większość czytelników prasy, słuchaczy radia czy telewidzów za prawdę przyjmowała to, co im podawano w mediach. Dopiero głębsze poszukiwanie prawdy, dawało pełniejsze poznanie faktów.

Będąc w dzieciństwie mieszkańcem niewielkiej podpoznańskiej miejscowości, miałem horyzont zawężony do drogi pomiędzy domem i szkołą. Wówczas moje wiedza na temat “wypadków poznańskich” w czerwcu 1956 roku było bardzo niekompletna. Dopiero lata nauki w środowisku szkoły średniej w Poznaniu, dzięki kontaktom z szerszym gronem mieszkańców dużego już miasta, poznałem pełniejszą prawdę na temat tych wydarzeń.

W czasie studiów w Warszawie, mimowolnie byłem świadkiem ”marca 1968”. Dzięki telewizorowi, jaki znajdował się w bibliotece naszej Alma Mater, dowiedziałem się z przemówienie I sekretarza partii rządzącej, że winne są jakieś “wywrotowe elementy”. Dopiero później dowiedziałem się, że mój kraj musiało opuścić kilkanaście tysięcy obywateli pochodzenia żydowskiego z wpisem do paszportu – “posiadacz tego dokumentu nie jest obywatelem Polski”.

Dzisiaj, bez względu na to, czy słucham Prezydenta, czy szefa rządu, nie wierzę w prawdziwość przekazywanych słów. I tutaj zgadzam się z wypowiedzią starszego wiekiem profesora, że nie powinno tworzyć się historii naszego kraju od nowa, nawet jeśli zmiana nazywa siebie dobrą. To, co próbuje wmawiać nam obecna władza, za bardzo kojarzy mi się z metodami minionej epoki.

Ostatnio zwiastowałem Słowo Boże w zborze swarzędzkim. W kazaniu mówiłem na temat prawdy i władzy, o tym, że król ówczesnej Judei zadrżał w momencie, gdy mędrcy przybywszy ze wschodu zapytali: “Gdzie jest ten nowo narodzony król żydowski?” (Mat. 2:2). Herod Wielki, mając wielką władzę, okopał się w swej twierdzy na wzniesionym w tym celu Herodium, aby prawda go nie pokonała. Na wszelki wypadek, urządził rzeź niewinnych dzieci w okolicy Jerozolimy.

Gdy minęło około trzydzieści lat, Heroda dawno zjadły robaki w ziemi. Jezus natomiast zaczął zwiastować nadejście Królestwa Bożego, mówiąc do zgromadzonych licznie Żydów: “Upamiętajcie się, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios” (Mat. 4:17). Upamiętanie, czyli “metanoja”, znaczy odrzucenie grzechu i nieprawdy. Pójście za Nauczycielem Prawdy wymaga od naśladowców uznawanie tylko jednej Prawdy. Tej, którą jest On sam. Chrystus później powiedział o sobie: “Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (Jan 14:6). Te słowa pokazały wyraźnie, że na drodze do świętego Boga należy pozbyć się grzechu i nieprawdy. Wszelkie próby udawania, że jest się w porządku, że zna się prawdę, na nic się nie zdadzą. Przed jedyną Prawdą, jaką pokazał w sobie Chrystus, należy skapitulować, aby nie skończyć jak Herod.

Po kilku latach działalności Chrystusa, ludzie zadawali sobie pytanie, skąd tyle mądrości u syna cieśli z Nazaretu, gdyż “uczył je jako moc mający, a nie jak ich uczeni w Piśmie” (Mat. 7:29). Pan Jezus starał się wskazać na źródło prawdomówności, jakim jest Jego bliska relacja z Ojcem. Gdy Żydzi zarzucili Mistrzowi: “Ty sam o sobie świadczysz; świadectwo twoje nie jest prawdziwe” (Jan 8:13), usłyszeli – “sąd mój jest prawdziwy, bo nie jestem sam, lecz jestem Ja i Ten, który mnie posłał” (w. 16).

Ta rozmowa została wywołana osądem serc przywódców religijnych, gdy przyprowadzili do Chrystusa kobietę z jawnym grzechem. W przeciwieństwie do grzesznych sumień oskarżycieli, jej grzech był znany wszystkim, więc wydanie wyroku wydawało się rzeczą oczywistą. Powiedziało by się współcześnie: “Prawdą jest, że powinna zostać skazana”. Ile takich prawdziwych opinii wypowiadamy codziennie. Bez względu na to, czy chodzi o oficjalne stanowiska tych, którzy mają władzę, czy sytuacje osobiste, gdy porywamy się na jednoznaczne zdania w drobniejszych sprawach. Lecz zawsze chodzi o prawdę. Czy na pewno ją znamy?

Pan Jezus, właśnie po tych wydarzeniach, wypowiedział te wielkie słowa – “Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (Jan 8:31,32). On jest Prawdą i jedynie On może wskazać nam co jest prawdą. On jest wolny od wszelkich obcych wpływów na prawdę, gdyż sam o sobie powiedział: “Ja nie jestem z tego świata” (w. 23).

Odwołując się do statusu “bycia z innego świata” Jezus nawiązał w swojej końcowej mowie, gdy postawiono Go przez innym możnym władcą tego świata, przed rzymskim prokuratorem. Piłat miał o sobie wysokie mniemanie, ponieważ miał do swojej dyspozycji ogromną ilość najlepszych w tamtym czasie żołnierzy. Na skinienie jego palca spadało wiele głów, winnych i niewinnych. Po prostu tak wówczas demonstrowano swoją władzę. Wcale nie pytano w prawdę, wystarczyło mieć władzę. Prawdziwą wielkość pokazał Jezus mówiąc temu, który chełpił się swoją władzą – „Królestwo moje nie jest z tego świata” (Jan 18:36).

Piłat nadal domagał się uznania swojej władzy zadając Chrystusowi pytanie: “Czy nie wiesz, że mam władzę wypuścić cię i mam władzę ukrzyżować cię?” (Jan 19:10). Wówczas usłyszał prawdę o swojej władzy. Jezus powiedział mu wprost: “Nie miałbyś żadnej władzy nade mną, gdyby ci to nie było dane z góry; dlatego większy grzech ma ten, który mnie tobie wydał” (w. 11). Zdając sobie sprawę, że te słowa są prawdziwe, chciał Jezusa wypuścić. Lecz nagle uświadomił sobie, że obecni na rozprawie kapłani i przywódcy religijni mogą mu zaszkodzić informując cesarza, że chce uwolnić kogoś, kto podaje się za króla. A przecież w systemie władzy Imperium Rzymskiego, nie było nikogo ponad cesarza. I tutaj wielki władca Piłat musiał skapitulować, zadając w końcu pytanie: “Co to jest prawda?” (Jan 18:38).

Nie ma innej prawdy, oprócz tej, którą znamy jako Prawdę uosobioną. Jezus jest Prawdą i wszystko inne co nie wywodzi się z Niego, jest produktem ojca kłamstwa. Pan Jezus, i tylko On, mógł powiedzieć wprost tym, którzy podważali Prawdę, którą On jest, że “Ojcem waszym jest diabeł” (Jan 8:44).

Prawda jest jedna i znajdziemy ją tylko u Jezusa. Musimy więc zrezygnować z naszych prawd, bez względu na to, jak bardzo do nich jesteśmy przywiązani. Tylko wówczas doświadczymy prawdziwego uwolnienia, gdy uznamy Prawdę, tę jedyną – Naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Autor i źródło: Henryk Hukisz, blog: Krótka refleksja w świetle Biblii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *