Czy kobieta może być pastorem?

Teologia

Pastorstwo i Nauczanie kobiet znów tematem do dyskusji. Kwestia służby kobiet nie wynika z szowinizmu czy z dyskryminacji. Chodzi tu o prawidłową interpretację Biblii. Zapraszamy do poniższego artykułu pastora Pawła Sochackiego, który został opublikowany w „Chrześcijaninie”.

Czy kobieta może być pastorem?

„Kobieta (gr. gyne1) niech się uczy (gr. manthaneto2) w cichości i w pełnej uległości (gr. hypotage3); Nie pozwalam (gr. epitrepo4) zaś kobiecie (gynaiki5) nauczać (gr. didaskein6) ani wynosić się (gr. authentein7) nad męża (gr. andros8); natomiast powinna zachowywać się spokojnie. Bo najpierw został stworzony Adam, potem Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w grzech; Lecz dostąpi zbawienia przez macierzyństwo, jeśli trwać będzie w wierze i w miłości, i w świętobliwości, i w skromności”

(1 Tym. 2,11-15; wszystkie cytowane w artykule teksty pochodzą z Biblii Warszawskiej).

  1. Gr. gyne – kobieta, niewiasta, żona
  2. Gr. manthano – uczyć się czegoś od kogoś, dowiedzieć się.
  3. Gr. hypotage – podporządkowanie się, poddanie się.
  4. Gr. epitrepo – pozwalać komuś coś robić.
  5. Gr. gynaiki od gyne – kobieta, niewiasta, żona
  6. Gr. didasko – uczyć, nauczać, gr. didaskalos – nauczyciel
  7. Gr. authenteo – mieć władzę nad kimś, dominować, władać.
  8. Gr. andros od aner – mąż, małżonek, mężczyzna, człowiek

EGZEGEZA CZY EISZEGEZA?

Egzegeza jak wiemy jest odczytywaniem znaczenia tekstu. Przedrostek eg oznaczy po prostu z. Stąd w egzegezie chodzi o to by z tekstu Pisma Świętego wyczytać jego pierwotne znaczenie. Mówiąc inaczej – usłyszeć co tekst oznaczał pierwotnie. To powinno robić się zawsze przy lekturze Pisma, skoro było spisywane wiele wieków temu.

Wydaje się jednak, że w rzeczywistości częściej sięgamy po eiszegezę. Eiszegeza zaczyna się od na pozór podobnego przedrostka eis, który ma jednak zupełnie inne znaczenie – do. Eiszegeza jest, więc doczytywaniem do tekstu tego, czego w tekście nie ma. Jest próbą włożenia do tekstu swojego zrozumienia, znaczenia, którego oryginalnie nie posiadał.

Podobnie jest z cytowanym tekstem. Jeśli zrobimy egzegezę, czyli próbę odczytania pierwotnego znaczenia tekstu, wszystko wydaje się oczywiste. Nie ma potrzeby doszukiwania się dodatkowych wyjaśnień. Nie posiada on żadnych zawiłości. Już przy pierwszym czytaniu wiadomo, o co chodzi: zakaz nauczania i wynoszenia się. Możemy jedynie zastanawiać się – z racji tego, że w języku greckim to samo słowo gyne może oznaczać zarówno kobietę i żonę a andros mężczyznę i męża – czy chodzi o wszystkie kobiety czy tylko o mężatki, jak również czy o wszystkich mężczyzn czy tylko o mężów. I ewentualnie, odwołując się do znaczenia słów w języku greckim, rozważyć czy didasko odnosi się do nauczania doktryny, czy nauczania w ogóle. Te kwestie zaś prowadzą nas do kolejnego zagadnienia.

KONTEKST

Drugą, niezwykle istotną rzeczą pozwalającą zrozumieć właściwe znaczenie tekstu, jest kontekst. Powinniśmy pamiętać, że każdy wyraz występuje w kontekście zdania, zdanie w kontekście akapitu, akapit w kontekście księgi (a księga w kontekście Biblii). Dlatego przy każdym czytaniu należy wziąć pod uwagę wszystkie te konteksty. Spójrzmy zatem na kontekst poprzedzający rozważany przez nas tekst.

„Chcę tedy, aby się mężczyźni (gr. andros od aner) modlili na każdym miejscu, wznosząc czyste ręce, bez gniewu i bez swarów. Podobnie kobiety (gr. gynaikos od gyne) powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie, a nie stroić się w kunsztowne sploty włosów ani w złoto czy w perły, czy kosztowne szaty, Lecz jak przystoi kobietom (gr. gynaidzin od gyne), które są prawdziwie pobożne, zdobić się dobrymi uczynkami. Kobieta (gr. gyne) niech się uczy w cichości i w pełnej uległości” (1 Tym. 2,7-11).

We wszystkich miejscach odnośnie kobiety użyte jest wspomniane już greckie słowo pochodzące od gyne (kobieta, niewiasta, żona). O jakie kobiety chodzi w powyższym fragmencie? Czy o wszystkie kobiety czy tylko o mężatki? Czy zalecenie dotyczące modlitwy odnosi się tylko do mężów, czy do wszystkich mężczyzn? Oczywistym jest, że powyższe zalecenia dotyczą wszystkich mężczyzn i wszystkich kobiet. Logika, która przy interpretacji Pisma jest ważna, nakazuje utrzymać to samo znaczenie słów aner i gyne w następnych wierszach. A więc zalecenie apostoła Pawła odnośnie nauczania i władania dotyczy żon jak i wszystkich kobiet i dotyczy zarówno mężów jak i mężczyzn. Więc co oznacza tekst z 1Tym 2,12? Żadna kobieta zarówno panna jak i mężatka nie powinna nauczać ani władać mężczyzną jak i mężem.

Spójrzmy teraz na szerszy kontekst analizowanego fragmentu. Dotyczy on pewnych zaleceń odnośnie funkcjonowania Kościoła. Kontekst wcześniejszy mówi o modlitwie (1Tym 2,1-10) i wyglądzie podczas publicznych nabożeństw, kontekst późniejszy o wyborze przywódców zboru (gr. episkopos – 1Tym 3,1-7). A więc analizowany przez nas fragment jest jak najbardziej umieszczony    w kontekście dotyczącym życia Kościoła a nie relacji małżeńskich czy rodzinnych.

A kontekst księgi? 1 List do Tymoteusza pochodzi z grupy listów zwanych pasterskimi, skierowanych w szczególności do przywódców Kościoła jakim bez wątpienia był sam Tymoteusz, co nie oznacza, że nie jest skierowany do wszystkich świętych. Jako natchnione Słowo Boże dotyczy wszystkich chrześcijan, chociaż podejmuje tematy szczególnie istotne dla przywódców Kościoła. W listach pasterskich apostoł Paweł poucza w szczególności przywódców, w jaki sposób duszpasterzować Kościołowi, co dobrze oddaje jego stwierdzenie z 1Tym 3,14-15: „Piszę do ciebie w nadziei, że rychło przyjdę do ciebie;  gdyby jednak przyjście moje się odwlokło, to masz wiedzieć, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podwaliną prawdy.” Zatem zalecenie, aby kobiety nie pełniły urzędów nauczycielskich i przywódczych w zborach jest umieszczone w kontekście funkcjonowania Kościoła, bo taki jest kontekst akapitu oraz całej księgi.

KWESTIA KULTURY?

Do tej pory zalecenie mówiące o tym, że kobiety nie powinny nauczać ani władać w Kościele jest dosyć jasne. Skąd zatem bierze się postulat zwolenników nauczania i przewodzenia kobiet w Kościele skoro analiza tekstu prowadzi do oczywistych wniosków? Otóż z tak zwanych uwarunkowań kulturowych.

W ten sposób dochodzimy do zagadnienia tzw. kwestii czy uwarunkowań kulturowych zwanych też relatywizmem kulturowym. Relatywizm kulturowy (rzeczy kulturowo względne) kładzie szczególny nacisk przy interpretacji Pisma Świętego na kulturę i zwyczaje okresu w którym powstała Biblia. W związku z tym twierdzi się, że zawarte w danym fragmencie Pisma prawdy doktrynalne są uniwersalne, natomiast zalecenia wynikające z kultury – nie. Spróbujmy zatem rozważyć interesujący nas fragment Pisma Świętego z uwzględnieniem założeń relatywizmu kulturowego.

Jaki zwyczaj, funkcjonujący w ówczesnej kulturze a nieobecny w naszej, jest tutaj przytoczony jako argument za tym, że kobiety nie powinny nauczać ani przewodzić Kościołowi? Czy Paweł czyni choćby aluzję do jakiejkolwiek normy kulturowej czy społecznej? A może nawiązanie do obyczaju społecznego było tak oczywiste dla Tymoteusza i chrześcijan w Efezie, że apostoł nie musiał go nawet wspominać formułując ten zakaz?

Bynajmniej. Paweł nie tylko nie odwołuje się do kultury, lecz zwyczajnie powołuje się na Pismo: „Bo najpierw został stworzony Adam, potem Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w grzech.” (1 Tym. 2,13-14). Punktem odniesienia zakazu skierowanego do kobiet jest więc uniwersalna i obiektywna prawda oparta na konkretnym Bożym Słowie, a nie domniemana kwestia kulturowa.

Powtórzmy to jeszcze raz: argumentacja nawet w najmniejszym stopniu nie odnosi się do kulturowego zwyczaju czy normy społecznej. Apostoł natomiast powołuje się na wydarzenia związane ze stworzeniem i upadkiem człowieka. Chodzi o porządek stworzenia i kolejność zwiedzenia w Edenie. Poprzez kolejność w akcie stworzenia („bo najpierw został stworzony Adam, potem Ewa”) oraz zwiedzenie Ewy przez szatana („I nie Adam został zwiedziony, lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w grzech.”) nastąpiło wyznaczenie przez Boga ról dla mężczyzny i kobiety w społeczeństwie, rodzinie i w konsekwencji w Kościele. Chcemy przy tym zaznaczyć, że chodzi tylko o zróżnicowanie ról a nie wartości.

Powód, dla którego kobieta nie powinna nauczać i przewodzić w Kościele jest absolutnie ponadkulturowy. Argumenty, że kobiety są dzisiaj bardziej wykształcone niż mężczyźni, zajmują wysokie stanowiska w społeczeństwie, są głowami dużych korporacji są w świetle omawianego przez nas fragmentu Bożego Słowa po prostu bezprzedmiotowe.

Oczywiście nie chcemy przez to powiedzieć, że kwestie kulturowe nigdy nie mają znaczenia przy odczytywaniu Pisma. Oczywiście mają i powinniśmy je uwzględniać zwykle wtedy, kiedy w tekście przywoływany jest jakiś zwyczaj obowiązujący w tamtej kulturze a nieobecny w naszej. Dobrą ilustracją może być obmywanie nóg podczas wieczerzy. Chociaż sam gest jest wymowny, to jednak nie występuje powszechnie dzisiaj. Szacunek dla gościa okazywany był poprzez obmycie nóg. Robił to albo najniższy rangą sługa w domu albo sam gospodarz. Jezus postąpił tak wobec uczniów podczas wieczerzy paschalnej obrazując uniwersalną prawdę o postawie uniżenia jednych względem drugich  w Kościele: „Jeśli to wiecie, błogosławieni jesteście, gdy zgodnie z tym postępować będziecie” (Jan 13,17). Rozumiemy zatem, że zwyczaj jest kulturowy, a prawda uniwersalna. Dlatego akceptujemy prawdę choć niekoniecznie naśladujemy zwyczaj. Jeśli natomiast ktoś chce praktykować sam zwyczaj,  może to robić, ale wtedy jest on niezrozumiały w ramach naszej kultury.

Reasumując ten wątek, powinniśmy w sposób wyważony powoływać się przy interpretacji na kulturę, w której powstała Biblia i uwzględniać ją tylko wtedy, kiedy w sposób oczywisty mamy do czynienia z praktyką i zwyczajem obecnym w naszej kulturze. Jednak w tekście zakazującym kobietom nauczania i wynoszenia się żaden taki zwyczaj czy norma nie pojawia się ani wprost, ani w domyśle.

WYJĄTEK TWORZĄCY REGUŁĘ?

Jest takie powiedzenie, że wyjątek potwierdza regułę. W Piśmie Świętym znajdujemy trochę wyjątków od obowiązujących zasad. Również zwolennicy przywództwa kobiet powołują się na wyjątki biblijne typu Debora, Estera czy Pryscylla oraz pozabiblijne jak Maria Woodworth – Etter, Aimee Semple McPherson czy Katryn Kuhlman. Ale czy ich przykłady faktycznie ukazują i tworzą Bożą normę?

Debora rzeczywiście, obok funkcji prorokini, pełniła funkcję sędziego, czyli przywódcy Izraela: „W tym czasie sądziła Izraelitów prorokini Debora, żona Lappidota” (Sędz. 4,4). Estera natomiast była żoną króla Achaszferosza nie posiadającą żadnej władzy wykonawczej a nie władczynią Persji. Była królową a nie królem, podobnie jak żona pastora jest „pastorową” a nie pastorem. Podobnie sprawa wygląda w innych przypadkach jak choćby Pryscylli. Pismo nigdzie nie stwierdza wprost, że stała na czele zboru lub pełniła posługę kaznodziejską. Pomimo wyjątków Słowo pozostaje niezmienne i aktualne: Nie pozwalam zaś kobiecie nauczać ani wynosić się nad męża; natomiast powinna zachowywać się spokojnie”.

ABSOLUTNY ZAKAZ NAUCZANIA?

Co w takim razie z aktualną praktyką nauczania prowadzonego przez kobiety? Przecież w większości zborów kobiety nauczają chociażby jako nauczycielki szkoły niedzielnej,  nawet gdy oficjalnie zbór nie akceptuje kobiet za kazalnicą. Czy nie jest to niekonsekwencja? Niekoniecznie. Wystarczy zwyczajnie rozróżniać poziomy czy zakresy nauczania. Na przykład w liście do Tytusa 2,3-4 apostoł Paweł napisał: „Że starsze kobiety mają również zachowywać godną postawę, jak przystoi świętym; że nie mają być skłonne do obmowy, nie nadużywać wina, dawać dobry przykład (gr. kalodidaskalous 9); Niech pouczają (gr. sofronidzosin10) młodsze kobiety, żeby miłowały swoich mężów i dzieci.”

  1. Gr. kalodidaskalus – nauczające piękna
  2. Gr. sofronidzosin – nauczające rozsądku.

Tym razem Boże Słowo nie tylko daje możliwość aby kobiet uczyły, ale wręcz zaleca aby to czyniły. Można natomiast zauważyć, że nie chodzi tutaj o urząd nauczycielski, który łączy się  z nauczaniem całego zboru doktryny oraz przewodzeniem, lecz bardziej z nauczaniem właściwej postawy i etycznego życia.

Gdy spojrzymy na list do Efezjan 4,11:„I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami,” nawet w naszym tłumaczeniu widać, że pomiędzy pasterzem (gr. poimenas, łac. pastor) a nauczycielem (gr. didaskalus – nauczyciel) występuje spójnik i (gr. kai). Przy czym spójnik „i” łączy pasterza z nauczycielem sugerując, że może chodzić o jeden urząd. Trudno paść nie karmiąc Słowem. Pasterz karmi owce poprzez nauczanie. Wiemy przecież, że w praktyce funkcja pasterza bardzo często łączy się z funkcją nauczyciela. W większości przypadków pastorzy są też głównymi nauczycielami w zborach.

Podobną konstrukcję (choć tym razem przy użyciu spójnika „ani”) spotykamy w naszym tekście: „Nie pozwalam zaś kobiecie nauczać ani wynosić się (gr. authenteo – mieć władzę nad kimś, dominować, władać) nad męża”. (1Tym 2,12). Tutaj nauczanie połączone jest z braniem autorytetu, władaniem czyli przewodzeniem. Apostoł wprowadza zakaz nauczania, którego skutkiem jest wchodzenie w funkcję przywódcy zboru.

Czym innym jest nauczanie w szkole niedzielnej, nauczanie na grupie domowej, prowadzenie jakiejś służby w zborze, czy nawet przemawianie na konferencji, a czym innym przewodzenie całemu zborowi i udział w wyznaczaniu zborowi linii doktrynalnej. Te pierwsze,  w sposób naturalny i oczywisty, odbywają się pod autorytetem przywództwa zboru. Jeśli natomiast nastąpi zamiana w drugim przypadku, i kobieta staje na czele zboru jako pastor i nauczyciel, to choćby zbór składał się zaledwie z 20 osób, następuje naruszenie biblijnej zasady przywództwa

 

Autor i źródło: Paweł Sochacki, Chrześcijanin CHN nr 01-06 2010

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *