Kobieta za kazalnicą – wszystko do góry nogami !

Na ostrzu pióra

W archiwalnym wydaniu „Przyjaciółki” z lat 50 możem przeczytać taki oto tekst:

„A więc nie święci garnki lepią i nie tylko mężczyźni potrafią prowadzić traktor. Fachowcy twierdzą, że kobiety są doskonałymi traktorzystkami”.[1]

W PRL władza wmawiała kobietom, że równouprawnienie to wykonywanie męskich zajęć. Od jakiegoś czasu w środowisku ewangelikalnym możemy zauważyć aktywny udział kobiet w nauczaniu Bożego Słowa, szczególnie zza kazalnicy. Czyżby dziś w XXI wieku również wmawiano kobietom w Kościele, że bycie częścią Ciała Chrystusowego wymaga równouprawnienia w głoszeniu, nauczaniu i przywództwie?

Nie ma dziś w Kościele zagadnienia, nad którym dyskutowano by tak długo, jak nad tym. Ma ono swoich zwolenników, jak i przeciwników. Pojawiło się już wiele artykułów, debat na ten temat. Oczywiście mam świadomość tego, że przez niektórych zostanę skrytykowany. Po co poruszam temat, który jest odłożony na bok. Otóż od jakiegoś czasu obserwuję coś, co jest  manipulacją, mającą za zadanie w podświadomy sposób wpłynąć na młode pokolenie wierzących. Na różnego rodzaju zlotach, spotkaniach, konferencjach, wywiadach zamiast kaznodziejów pojawiają się  kaznodziejki, albo też żony pastorów, nazywane pastorami. Moim zdaniem jest to manipulacja, która ma w tym młodym pokoleniu rozmydlić naukę, która jest zawarta w Biblii.

Chcę podkreślić, że  zarówno mężczyzna, jak i kobieta mają różne zadania w Kościele i nie oznacza to, że któreś z nich jest lepsze albo gorsze. Prawdę tą zawiera Boże Słowo. Różnorodność, o której pisze Apostoł Paweł w 1 Liście do Koryntian, jest piękna, a zarazem konieczna do rozwoju ciała Chrystusowego:

„Dary łaski są różne, ale Duch ten sam. Różne są dziedziny służby, ale Pan ten sam. Różne są formy działania, lecz ten sam Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich.” (IKor.12,5-6 )

Paweł  obdarowanie porównuje do ciała, które jest jedno, lecz ma wiele członków. Każdy członek ciała ma inne zadanie do zrealizowania. Mężczyzna ma inne zadanie w Kościele i kobieta ma inne zadanie w Kościele. Dalej Paweł oznajmia tak:

” Tymczasem Bóg, tak jak zresztą chciał, zbudował ciało z różnych członków. Gdyby wszystkie członki były identyczne, trudno by mówić o ciele.” (I Kor. 12, 18-19).

Dlaczego tak trudno jest dziś pogodzić się z Bożą wolą w tej kwestii?

Przez 2000 lat nikomu nie przyszło do głowy, aby podawać pod wątpliwość nauczanie Biblijne. Dla ówczesnych wierzących argumenty płynące z Pisma Świętego były oczywiste. Dziś natomiast podaje się je pod wątpliwość. Dlatego też uważam, że zagadnienie to ma szerszy kontekst i nie należy go lekceważyć.

Przede wszystkim chodzi o interpretację Biblii. W jednym z artykułów Mateusz Wichary (zwierzchnik Kościoła Chrześcijan Baptystów w RP) uważa, że dyskusja na ten temat powinna być rozpoczęta od aspektu wiary;

„czy dalej wierzymy, że Pismo Święte, jako takie, całe, jest Słowem Bożym, natchnionym i bezbłędnym, które należy traktować z szacunkiem i bojaźnią, jako wolę naszego Wszechmocnego Ojca, przed którym zdamy kiedyś sprawę? Czy też traktujemy Pismo jedynie jako zbiór religijnych świadectw z życia i wiary grupy osób z pierwszego wieku, które to inspiracje może i są ciekawe, ale na pewno nie należy na nie patrzeć bezkrytycznie i trzymać się ich ściśle, jakby były dla nas obowiązujące?”[2]

W opisie stworzenia znajduje się bardzo ważny fakt, który powinien posłużyć nam jako kolejny argument do dzisiejszego tematu. Porządek stworzenia, który jest ponad aspektem kulturowym.

„Potem rzekł Pan Bóg: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego. … Wtedy zesłał Pan Bóg głęboki sen na człowieka, tak że zasnął. Potem wyjął jedno z jego żeber i wypełnił ciałem to miejsce. A z żebra, które wyjął z człowieka, ukształtował Pan Bóg kobietę i przyprowadził ją do człowieka. Wtedy rzekł człowiek: Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką, gdyż z męża została wzięta.” (1Moj. 2,18. 21–23).

Na kartach Nowego Testamentu znajdujemy przypomnienie tej prawdy:

„ Kobieta niech się uczy w ciszy (cierpliwie, pilnie) i z całą uległością. Nie pozwalam zaś kobiecie pouczać ani kierować mężem (pouczać męża, ani dyrygować nim). Niech pozostaje w ciszy. Bo najpierw został ukształtowany Adam potem Ewa.” ( 1Tm 2, 11-13)

Obie prawdy opisane zarówno w Księdze Rodzaju, jak i przez Pawła powinny również urzeczywistniać się w służbie w Kościele. Kobiety mają inne zadania choćby to, że mają ogromny wpływ na kształtowanie dzieci w szkółce niedzielnej, czy też w duszpasterstwie kobiet, bo kto lepiej zrozumie kobietę jak nie inna kobieta. Jest to ogromna odpowiedzialność, która jest lekceważona.

Znalazłem dość ciekawy artykuł, dotyczący kwestii ordynacji kobiet w Kościele Luterańskim. Autor zachęca w nim, abyśmy  w związku z odwróceniem jednej prawdy Biblijnej spróbowali odwrócić do góry nogami kilka istotnych prawd zawartych w niej. Otóż w relacji Trójcy Świętej można dokonać następujących zmian;

„nie Jezus, ale Bóg Ojciec przyszedł na świat w postaci człowieka, aby wypełnić wolę Chrystusa i ostatecznie ponieść śmierć na krzyżu; Ojciec winien jest Synowi uległość i uwielbienie; Trzecia Osoba Trójcy, Duch Święty, nie jest współistotny Ojcu i Synowi, ale wobec nich nadrzędny. Albo jeszcze inne absurdy: Kościół jest głową Chrystusa; apostołowie nauczali Jezusa; Oblubienica, Kościół, czyli między innymi my, wybrała Boskiego Oblubieńca, Jezusa i oczyściła Go z grzechu, ponosząc za Niego ofiarę z własnego życia”.[3]

Dlaczego tej prawdy nie poddamy pod wątpliwość interpretacji albo nie spojrzymy na nią z punktu kulturowego? Byłaby to heterodoksja! Również kwestia nauczania, przywództwa kobiet to odstępstwo!

Jestem przekonany, że to działanie nie jest tylko złą  interpretacją Biblii czy aspektem kulturowym, lecz jest uleganiem współczesnemu światu.  Próbujemy dorobić teologię do czegoś, czego nie ma. Społeczeństwo ma ogromny wpływa na kształtowanie się dzisiejszego chrześcijaństwa, co grozi utratą tożsamości w ciągu kilku najbliższych lat. Nie pozwólmy, aby świat miał wpływ na Kościół, to Kościół jest powołany, aby wpływać na świat i o tym mówił sam Pan Jezus w Ewangelii Mateusza:

„14) Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. (15) Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. (16) Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.” (Ew. Mt,5 14-16)

Gdzie tkwi problem? W nas samych, szanowni Panowie, podajemy się wpływowi tego świata. To niektórzy z nas ulegli współczesnej modzie liberalizmu z obawy przed osądem i pozwolili kobietom zająć nasze miejsce. Jeżeli nie przerwiemy takiego działania, to za jakiś czas obudzimy się w Kościele, w którym całkowicie zostaną zamydlone prawdy Bożego Słowa i odwrócone role.

W latach 50.  poprzedniego stulecia popularne było hasło „Kobiety na traktory”, a ja dziś  nawołuję  „Panowie za kazalnice!”.

 

Autor i źródło: Sławomir Ciesiółka, blog: O Bogu i życiu w muszce i kapeluszu – link

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *