Bądźmy przygotowani

Na ostrzu pióra

Blisko dwa tysiące lat temu  dokonał się jeden z największych cudów w działalności Pana Jezusa na Ziemi – wniebowstąpienie. Ilekroć zastanawiam się nad tym wydarzeniem, tylekroć dochodzę do jednego bardzo ważnego wniosku. Mianowicie widzę to po m.in. po sobie, że nie zdajemy sobie sprawy jakie zadania zostały nam zlecone względem tego wydarzenia. Ci nieuświadomieni odczują to dopiero podczas powrotu Pana do swojego ludu.

Po pierwsze od razu powinny nam do głowy przyjść dwie najważniejsze przypowieści, które wypowiedział Chrystus podczas swojego nauczania. Są to przypowieści: o dziesięciu pannach i o 3 sługach (Ew. Mat. 25:1-30). W obu przypadkach jest oczekiwanie na powrót albo oblubieńca albo Pana włości.  Zastanówmy się dobrze czy jesteśmy tymi przygotowanymi pannami i dobrymi sługami, którzy budują ten „majątek”, czy uważamy, że mamy bardzo dużo czasu „jutro”, a dzisiaj nie, bo mamy ważniejsze sprawy, bo my nie umiemy, bo są inni lepsi od nas w tym co robią. Otóż warto zauważyć dwie rzeczy:

Po pierwsze, faktycznie możemy mieć bardzo mało czasu, żeby angażować się w duże wyzwania. Jednak Pan podając przypowieść o talentach specjalnie użył przykładu ludzi z różną ich liczbą, by pokazać, że nie każdy ma takie możliwości jak inni (bo każdy ma inne zobowiązania np. względem rodziny lub ma po prostu inne zdolności). Jednak pracę sługi z dwoma talentami pochwalił tak samo jak pracę sługi z pięcioma talentami. Dając nam różną ilość talentów, nie chce nam pokazać, że są lepsi i gorsi, ale że nawet mając mniejszą ich ilość można pomnożyć boże królestwo. To powinno nas zachęcać, bo być może osoby z mniejszą ich ilością nie będą tak spektakularni jak Ci „bogatsi”, ale często wykonują bezsprzecznie równie ważne zadania, czy w zborze, czy w codziennym życiu, bez których Kościół nie istnieje – są więc niezbędni. Natomiast osoby z jednym talentem wcale nie muszą być tymi złymi, bo mają wybór co z tą monetą zrobić. Jeśli będą bierne, to faktycznie zostaną uznane za złe i leniwe, natomiast nie jest niemożliwym osiągnięcie owoców z tego jednego talentu, nawet jeśli się boimy w ten „pieniążek” zainwestować. Pamiętajmy, że jeśli się nie ogarniemy na czas i nie zaczniemy pracować na rzecz naszego Pana i pracodawcy w jednym, nie będziemy mieć czego zdawać z naszego życia i poniesiemy tego konsekwencje na sądzie.

Drugim przykładem jest kupienie sobie zawczasu oleju do lamp. Oczekiwanie dziesięciu panien było długie, nużące i męczące. Okazało się, że połowa z nich nie ma odpowiedniej ilości, by dostatecznie długo oczekiwać i później podążyć za orszakiem. Zbyt późno opamiętały się, że powinny pójść po zapasy oleju. Druga piątka była zaopatrzona i czujna mimo długiego czasu. Zakończenie wszyscy znamy, ale nie sądzę, żebyśmy naprawdę wyciągali wnioski z tego w której piątce jesteśmy. Jeśli opamiętujemy się cały czas, to jesteśmy w piątce „mądrzejszych” panien. Pan chce abyśmy byli przygotowani zarówno na krótki okres oczekiwania, jak i na bardzo długi, którego wielu z nas może nie wytrzymać („ale jak to, dlaczego Pan nie wraca, przecież nam codziennie mówią, że Pan przychodzi, że są to ostatnie lata tego świata, ile „znaków” się wypełnia”). Musimy być codziennie przygotowani, a nasza codzienna praca i relacja z Panem Bogiem niech będzie naszą motywacją i olejem do naszej lampy. Naprawdę, każdego z nas na to stać i każdego nawróconego Pan powołał do swych zadań.

 

Autor i źródło: Jan Szczepański, Zborownik Kościoła Chrześcijan Baptystów w Inowrocławiu 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *